00:05

Bulwers!

Jestem świeżo po lekturze artykułu na portalu gazeta.pl o tym, jak wyproszono z restauracji kobietę karmiącą dziecko...
A raczej została wyrzucona przy pomocy policji! Czy to jest normalne?
A najgorsze są komentarze pod artykułem w stylu: dziecko nie zapłaciło za posiłek, a jadło, do restauracji nie przychodzi się z własnym jedzeniem.
Ręce mi opadły.
Do poczytania tutaj: http://wyborcza.pl/1,75477,14205224,Belgijski_dyplomata_wyrzucony_z_restauracji__bo_zona.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk#Cuk

02:02

3 miesiące

3 miesiące
Majka we wtorek skończyła 3 miesiące :)
  • Waga: piórkowa ;) 5010 g
  • Wzrost: 60 cm
  • Rozmiar ciuchów: 56/62, 0-3msc
  • Uśmiecha się rano i wieczorem, w ciągu dnia ma nas w nosie ;)
  • Właśnie odkryła, że rączki się nie tylko je, ale można je oglądać naokrągło
  • Pała miłością do zabawek w kształcie żaby

  • Gada sobie po swojemu: a gu, hu,mu
  • Lubi leżeć na macie, ale nie pamięta już jak wygląda jej łóżeczko 
  • Jej włosy nieustannie wzbudzają sensację
  • Nigdy się nie spodziewaliśmy, że można kogoś kochać aż tak bardzo..

05:37

Lustereczko powiedz przecie...

Już będąc w ciąży wiedziałam, że nie uniknę "dobrych" rad w sprawie wychowania dziecka. Byłam przygotowana na krytykę, ale i gotowa na to, żeby Mała wychowywać po swojemu, intuicyjnie, nie przejmować się ciotkami-klotkami.

Po 3 miesiącach życia Majki naprawdę niewiele rzeczy może mnie wyprowadzić z równowagi.

Ciągle słyszę, że Małej musi być zimno, bo nie nosi czapki, bo za letnio ubrana. Puszczam mimo uszu.

Ciągle słyszę, że pewnie mam wodniste i niepełnowartościowe mleko, bo Maja waży "tylko" 5 kg. Puszczam mimo uszu.

Ciągle słyszę, że po co jej pokazywać książeczki, zabawki itp., bo przecież ona nic z tego nie rozumie. Puszczam mimo uszu.

Ciągle słyszę, że Mała jest rozpieszczona (!sic), bo często marudzi i spełniamy każdą jej zachciankę. Puszczam mimo uszu.

Ciągle słyszę, że powinnam ją zostawić jak wrzeszczy, żeby się wypłakała. Puszczam mimo uszu.

Ostatnio jednak ciotce-klotce-dobra-rada udało się wyprowadzić mnie z równowagi. Jak ogólnie wiadomo małe dzieciaki mają mega frajdę z przeglądania się w lusterku. Stoję sobie w przedpokoju i pokazuje Majce nas w lusterku. Maja ma zaciesz, uśmiecha się i mamy fajną zabawę. Aż tu nagle ciotka-klotka vel ciotka-dobra-rada mówi: weź to dziecko od lustra! Nie może się przeglądać! Zostanie samolubem zapatrzonym w siebie. Będzie narcyzem i egoistką!
Och! Ach! Jak we mnie zawrzało! Aż tak, że na chwilkę odebrało mi mowę i jedyna riposta jaka przyszła mi na myśl : nie pokazuj dziecku lustra, bo wyrośnie na egoistę, to mam jej nie pokazywać psa, bo wyrośnie na zoofila??! I zanim głębiej przemyślałam, to powiedziałam ;)

Życzę sobie spokoju w przyjmowaniu dobrych rad ;) Bo i tak dla każdego zawsze coś będzie nie tak. Nie rób tak, bo coś tam... nie mów tego.. nie pokazuj.. Zawsze ktoś coś skrytykuje: a to za chuda, a to za gruba, za cicha, za pyskata. Przychodzą mi na myśl słowa piosenki Kasi Nosowskiej :

Cudzoziemka

"Cudzoziemka"

Za mądra dla głupich, a dla mądrych zbyt głupia. A huuu!
Zbyt ładna dla brzydkich, a dla ładnych za brzydka. A huu!
Za gruba dla chudych, a dla grubych za chuda. A huuu!
Spróbuj się domyślić, gdzie to mam.
Gdzie? No gdzie? A huuu!

Za łatwa dla trudnych, a dla łatwych za trudna. A huuu!
Zbyt czysta dla brudnych, a dla czystych za brudna. A huuu!
Zbyt szczecińska dla Warszawy, a dla Szczecina zbyt warszawska. A huuu!
Spróbuj się domyślić, gdzie to mam.
Gdzie? No gdzie? A huuu!

Dokładnie tam, właśnie tam.
Pan wygrał bon, a pani fiat.

11:19

Dzidziuś

Dzidziuś
Przez kilka pierwszych dni po wyjściu ze szpitala kąpaliśmy Małą w płynie marki mustela. Zaprzestaliśmy ze względu na suchą skórę i zalecenia położnej. Zostało tego płynu troszkę, w sam raz tyle, żeby zabrać go na wyjazd.

Rozmowa po skończonej kąpieli:

PrawieMąż
: Jej... ale ona ślicznie pachnie
Ja: Uhm. Tak cudnie. Bosko. Do zjedzenia.
PrawieMąż: No pachnie tak jak była malutka.
Ja: No właśnie! Takim Dzidziusiem!
PrawieMąż : Eh.. kiedy to było..

No tak. W końcu to już duża pannica ;) Jutro kończy 3 miesiące :)



11:45

Majkowe LektUry

Majkowe LektUry
Dziecię me prawie trzymiesięczne zaczytuje się w książkach ;) No może nie do końca ;) Muszę przyznać, że książeczki kontrastowe to świetny wynalazek zarówno dla dziecka, jak i dla rodziców. Mała ma frajdę z oglądania obrazków i słuchania mojego głosu, a ja ćwiczę wyobraźnię wymyślając różnorakie historyjki.


Kto by pomyślał jeszcze rok temu, że będę wymyślać bajki o małych gryzoniach :) Kocham kocham kocham bycie mamą!



 Wszystkim serdecznie polecam wspólne chwile z książeczkami kontrastowymi :)



06:30

Nasz pierwszy raz

W sobotę odbyło się dla nas przełomowe wydarzenie. Po raz pierwszy karmiłyśmy się publicznie :) Wszystko wyszło dosyć spontanicznie i bardzo naturalnie. Wybrałyśmy się na krótki spacer, ale pogoda była tak sprzyjająca, że szłyśmy i szłyśmy... W drodze powrotnej Mała zgłodniała i dała o sobie znać. Nie było szans, żeby szybciutko wrócić do domu. Znalazłam ustronną ławeczkę w parku i dawaj :)

Byłam zdziwiona, że nikt nie zwracał na nas uwagi. Może to tylko moja chora wyobraźnia imaginowała, że za publiczne karmienie mogę zostać ukamienowana? Nie byłam zawstydzona - to też mnie zdziwiło, bo wcześniej wydawało mi się, że będę okropnie się wstydzić.
Myślę, że pomocne było to, że ławka znajdowała się na uboczu i okryłam się pieluszką. Nic nie wystawało, ale było widać, że karmię, chociażby przez ułożenie Maleństwa. W czasie ciąży publiczne karmienie przyprawiało mnie o ból głowy. Myślałam, że nie dam rady, że nie będę wychodzić przez to z domu. Okazuje się, że wszystko jest możliwe. No więc pierwsze koty za płoty :)

Spacer zaliczam do jak najbardziej udanych :) Niestety ostatnimi czasy Mała bardzo protestuje i rzadko kiedy chce jechać w wózku.. Zastanawiam się poważnie nad zakupem chusty. Szukam bezpłatnych warsztatów chustowania w Krakowie, ale niczego nie znajduję. Pewnie będę musiała skorzystać z płatnych zajęć.

07:03

Przygody z pępuchem

Majuchna kończy dziś 10 tygodni! Sto lat Mała :)

Dwa tygodnie temu pożegnała się ze swoim dobrym przyjacielem - pępuchem. Jakoś tak nie chcieli się rozstać i byli ze sobą przez 8 tygodni.

Przy wypisie ze szpitala zostaliśmy dokładnie poinstruowani jak zajmować się pępkiem. Zalecono nam przemywać kikut octaniseptem. Następnego dnia odwiedziła nas położna, która potwierdziła to, co powiedziano nam w szpitalu. Twierdziła, że pępuszek jest ładny, a na kolejnej wizycie nie będzie już po nim śladu. I tak mijał tydzień za tygodniem, aż w końcu położna poleciła przemywać spirytusem. Skubaniec jednak za nic w świecie odpaść nie chciał.

Na rutynowej wizycie u pediatry dostaliśmy skierowanie do chirurga dziecięcego. Trochę się tego obawiałam, ale wujek google opisał mi cały zabieg zaciskania nitką pępka, więc szybciutko się uspokoiłam. Czy to koniec przygody? O nie nie nie. Pan chirurg dokładnie obejrzał pępowinkę i stwierdził, że nie będzie jej ruszał:/ Wpadliśmy w lekką konsternacje. No bo jak to? A nitka? A szast prast i po strachu? Wyznaczył nam termin kontroli za 10 dni. Oczywiście nic się do tego czasu nie zmieniło, a pan doktor znowu nie chciał nic zrobić. Postanowił jednak trochę pępkiem poruszać i na całe szczęście kikut został mu w szczypcach :)

Troszkę nam z tym odpadaniem pępowiny zeszło. Niestety spotkaliśmy się z milionem opinii na ten temat. Okazuje się, że nie ma jakiegoś ściśle wyznaczonego czasu, w którym pępek ma odpaść. Naczytaliśmy się, że tak późne oddzielanie się kikuta może świadczyć o jakichś poważnych problemach zdrowotnych itp. Nikt nie potrafił nam powiedzieć wprost czy to normalne, czy nie. Muszę przyznać, że najedliśmy się strachu.

Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i już prawie o pępku nie pamiętamy :)

Copyright © 2016 Books and Games , Blogger